Archiwum 02 września 2002


wrz 02 2002 senna niedziela
Komentarze: 2

jak ja cudownie odpoczywam przy tym malowaniu, zatracam się cała - wtedy to ma sens i są zdumiewające efekty...:)

Malowałam dzisiaj 7 godzin non-stop, przy płytach DEAD CAN DANCE (takie akurat czułam klimaty) i ...trzech kubkach kawy.... Dopieściłam palcami coś co wylało się na karton, coś co było we mnie, czułam się jakbym wydawała na świat dziecko, nowe życie ...                                                   ... i było tak spokojnie, jedna z tych sennych niedziel, kiedy czas płynie powoli, w powietrzu czuć zbliżającą się jesień ... puste podwórko, świat za oknem nieruchomy jak na fotografii ... a może czas stanął ? Tylko po co ? lepiej niech się już biegnie do przodu i odkryje to ,co przede mną ... może coś lepszego niż dotychczas, napewno ... tylko dlaczego muszę tak długo czekać?

Jadąc samochodem zobaczyłam na torach tramwajowych pluszowego misia ... miał głowę przyłożoną do szyn ... coś się we mnie powzruszyło  ... poczułam napływające łzy ... może jakiś obraz z dzieciństwa ... jakieś traumatyczne przeżycie? ... było mi żal starej, pluszowej zabawki .... czy ktoś ją wyrzucił , bo dostał nową ? Czy czuje się porzucona...? Chce odejść ? Zabić się ...? Przecież ona już nie żyje ...

aqila : :